Wiele razy bezskutecznie próbowałam przypomnieć sobie moment, w którym to się zaczęło. Myślę, że na początku mogłam tego nie zauważyć. Po urodzeniu dzieci, zrezygnowałam z pracy zawodowej i całą moją uwagę poświęciłam dzieciom. Na "poziomie" życia rodzinnego nawet z ubytkiem słuchu 30dB mogłam w miarę dobrze funkcjonować. Problem dostrzegłam po powrocie do pracy. Obudziłam się "z ręką w nocniku". Niedosłuch pogłębiał się z tygodnia na tydzień. Przy lekkim katarze miałam problem ze słyszeniem osoby stojącej obok. To skłoniło mnie do wizyty u laryngologa. I tak zaczęła się moja kręta droga w diagnozowaniu otosklerozy.
środa, 30 listopada 2016
Od początku
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz